Australiana

Australia pobudzała moją wyobraźnię od najmłodszych lat. Od potężnego Harbour Bridge i słynnego budynku opery w Sydney przez piekący outback z wesoło pląsającymi kangurami po otaczające kontynent morza i oceany pełne rekinów i innych krwiożerczych istot tylko czychających na okazję by pozbawić Cię życia. Zawsze chciałem polecieć do Australii, choć do tej pory pomysł ten wydawał się być jedynie nierealnym marzeniem. Zlokalizowana na końcu świata Australia odstraszała odległością, cenami i czasem potrzebnym na penetrację jej gorącego wnętrza.

Sydney Bridge Harbour as seen from the deck of the ferry crusing between Clarke Quay and Manly. Photo: Life in the Tropics

Sydney Harbour Bridge widziany z promu kursującego między Clarke Quay i Manly. fot. Zycie w tropikach

Australia przybliżyła się do mnie geograficznie gdy zamieszkałem w Bangkoku, choć pensja nauczyciela (nawet uniwersyteckiego) nie pozwoliła by mi na swobodne podróżowanie po tym kraju. Opuszczając Azję Południowowschodnią na rzecz Ameryki Południowej, wizja ujeżdżania kangurów na pustyni znów oddaliła się na niezidentyfikowane “kiedy indziej”. Zeszłoroczny powrót do Azji, godne wynagrodzenie w nowej pracy i tęsknota za cywilizacją związana z zamieszkaniem w Birmie sprawiły, że kupiłem bilety w pierwszej nadażającej się promocji.

Sydney Opera House. Photo: Life in the Tropics

Sydney Opera House. fot. Zycie w tropikach

Przez Internet aplikowałem o eVisitor pass, który został błyskawicznie przyznany. Potencjalnym problemem była wiza dla Karen. Australia jak na każdy cywilizowany kraj przystało automatycznie zakłada, że jak ktoś pochodzi z Kolumbii to na pewno do Australii przyjeżdża nielegalnie pracować, albo sprzedawać narkotyki. Pani w okienku w ambasadzie Australii w Rangunie nie pozostawiła żadnych złudzeń – nie ma wyciągu z konta bankowego, to nie będzie wizy. I to w kraju, gdzie zarówno my jak i pracownicy ambasady, konta w banku mieć nie mogą, a wynagrodzenie dostają w gotówce… Kilka maili po znajomych i kilka dni później wylądowaliśmy na bankiecie, na którym obecna była ponad połowa pracowników ambasady. Poznaliśmy się z zastępcą ambasadora w Rangunie, wymieniliśmy się wizytówkami. Kilka dni później wysłałem maila do nowego znajomego naświetlając sprawę i prosząc o radę. Odpowiedź była krótka, acz rzeczowa: “Niech aplikuje. Zobaczymy co da się zrobić.”. Pani w okienku widząc, że dokumenty zaadresowane są do samego zastępcy szefa placówki dyplomatycznej nie robiła żadnych problemów. Kilka dni później Karen dostała wizę. A więc lecimy do Australii.

Melbourne Skyline

Melbourne. fot. Zycie w tropikach

Szybkość i intensywność pracy i życia w Birmie sprawiła, że polecieliśmy bez konkretnego planu. Wylądowaliśmy w Melbourne 17 kwietnia przed północą. Do dyspozycji mamy ok. 5 tygodni. Wylatujemy z Gold Coast. Chcemy nacieszyć się cywilizowanym miastami, spędzić trochę czasu na pustyni i odpocząć na plaży. Ja do tego chcę zejść pod wodę na Wielkiej Rafie Koralowej. Z tak luźnym planem nie wiele może się nie udać. Co się wydarzy, pokaże czas.

Relacje z Australii już wkrótce!

Reklamy

About Life in the tropics

My name is Marek Lenarcik and I am a professional vagabond. I have visited 33 countries and lived in 7. I have been writing since my 17th birthday. I've been published in The Washington Times, The Times (Polish Edition), Paranormal Magazine UK, and Playboy Magazine. among others. My debut book - "Tajski epizod z dreszczykiem" (Thai episode with a thrill) has been published on June 28th, 2012 by "Bezdroża" Publishing House in Poland. Currently I am working on its translation and publishing on the international market. I also started work on my second book.

Posted on Maj 6, 2013, in Australia and tagged , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. Pozostaje nam, biedaczkom czekać z niecierpliwością na te relacje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: