Archiwa blogu

Thingyan, czyli nowy rok po birmańsku

W dniach 13-17 kwietnia Birmańczycy będą świętować Thingyan – nadejście nowego roku buddyjskiego.

Image

Thingyan 2012, Rangun. fot. Życie w tropikach

Korzeni Thingyanu należy doszukiwać się w buddyjskiej wersji hinduskiego mitu. Idzie to mniej więcej tak: Słoniogłowy Król Brahmów zwany Arsi przegrał zakład z Królem Devas, Śakrą, który skrócił Arsiego o głowę. Głowa została następnie wsadzona w ciało Brahmy, który następnie stał się Ganeszą. Brahma był tak potężny, że gdy jego głowa została wrzucona do morza – natychmiast wysychała. Jeśli została rzucona na ląd – natychmiast ulegała samozapłonowi. Jeśli została wyrzucona w powietrze – wybuchała płomieniami. W obliczu tego fenomenu Śakra wydał rozkaz, aby głowa Brahmy była nieustannie noszona przez jedną księżniczkę devi po drugiej. Księżniczki zmieniały się co roku. Nowy rok oznaczał więc zmianę właścicielki głowy Brahmy.

Thingyan 2012 w Rangunie. fot. Życie w tropikach

Thingyan 2012 w Rangunie. fot. Życie w tropikach

Wigilia Thingyanu to pierwszy dzień festiwalu zwany a-kyo nei i początek przeróżnych aktywności religijnych. Buddyści przestrzegają Ośmiu Przykazań – o trzech więcej niż zazwyczaj. Wiele osób je tylko raz dziennie – przed południem. Jałmużna składana jest przed mnichami w ich klasztorach. Ofiara z zielonych kokosów z nietkniętymi łodygami otoczonymi kiśćmi zielonych bananów ląduje przed posągami Buddy, które następnie polewane są pachnącą wodą w ceremonii obmywania. Tradycja ta została zapoczątkowana przez birmańskich królów, którzy uczestniczyli w ceremonii mycia głowy czystą wodą z Guangsay Kyun (dosłownie Wyspa Mycia Głowy) – małej wysepki zlokalizowanej w Zatoce Martaban niedaleko Mawlmaying w stanie Mon.

Thingyan 2012 w Rangunie. fot. Życie w tropikach

Thingyan 2012 w Rangunie. fot. Życie w tropikach

O zmroku rozpoczyna się prawdziwe świętowanie z muzyką, piosenkami, tańcami w oczekiwaniu na właściwy Thingyan zwany także Wodnym Festiwalem. Na prawie każdym osiedlu zbudowano z bambusa na prędce dziesiątki bogato udekorowanych pawilonów i scen o świątecznych nazwach. Lokalne artystki ćwiczą od tygodni lub nawet miesięcy, aby jak najlepiej odśpiewać i odtańczyć pokaz w rytm tradycyjnych pieśni festiwalu. Każdy girlsband ubrany jest w charakterystyczny kostium składający się z kolorowych topów i spódnic przyozdobionych kwiatami i świecidełkami. Ich twarze pokryte są tanaką – tradycyjnym makijażem. W ich włosy wpięte są żółte kwiaty padauk o słodkim zapachu. Znane z tego, że kwitną jedynie raz w roku w okolicach festiwalu zwane są one “Kwiatami Thingyanu”. Tłum imprezowiczów na pieszo, na rowerach, na motocyklach, w jeepach i ciężarówkach bez dachu przemieszcza się od sceny do sceny nierzadko grając swoją własną muzykę. Bogato udekorowane i oświetlone platformy z orkiestrą i tuzinami kochliwych męzczyzn krążą między scenami wymieniając się piosenkami napisanymi specjalnie na festiwal, które wszyscy znają. Każda platforma zdaje się mieć swojego rapera, który nabija się lub krytykuje wszystko co złe w kraju. Popularne tematy to moda, konsumpcjonizm, inflacja, przestępczość, narkotyki, AIDS, korupcja i politycy. To bez wątpienia czas na odreagowanie stresów całego roku. Tradycyjnie już ulice pełne są wypadków i incydentów spowodowanych jazdą po pijaku, kłótniami i bójkami na które władze muszą być przygotowane jak co roku. Zasadniczo jednak dominuje atmosfera przyjaźni i dobrej woli.

Thingyan 2012 w Rangunie. fot. Życie w tropikach

Thingyan 2012 w Rangunie. fot. Życie w tropikach

Buuuuuuum! – grzmi armata o poranku. To sygnał dla ludzi aby wyszli z domów i wylali wodę na ziemię modląc się przy okazji. Przepowiednia na nowy rok zostaje odczytana przez brahminów. Bazowana jest na tym na jakim zwierzu Śakra będzie jechać z nieba na ziemię i co będzie trzymać w ręku. Dzieciom mówi się, że gdy będą dobre, ich imiona zostaną zapisane w złotej księdze. Gdy będą niegrzeczne, ich imiona trafią do “psiej księgi”.

Thingyan 2012 w Rangunie. fot. Życie w tropikach

Thingyan 2012 w Rangunie. fot. Życie w tropikach

Tradycyjnie Thingyan wiązał się z ochlapywaniem wszystkich pachnącą wodą ze srebnej misy za pomocą thabyay – gałązki tropikalnego drzewa charakterystycznego dla regionu. Pryskanie wodą miało metaforycznie zmyć grzechy popełnione w ubiegłym roku. Tradycja ta nadal kontynuowana jest na birmańskiej wsi. Rangun, Mandalay i inne popularne miejsca to jednak zupełnie inna bajka. Tutaj polewanie wodą odbywa się za pomocą węży ogrodowych, wielkich bambusowych, mosiężnych lub plastikowych mis, pistoletów na wodę, hydrantów i pomp wodnych zainstalowanych na ciężarówkach straży pożarnej. Biorąc pod uwagę, że kwiecień to najgorętszy miesiąc roku nikt nie wydaje się mieć nic przeciwko byciu przemoczonym do suchej nitki. Polewać można wszystkich z wyjątkiem mnichów i kobiet w ciąży.

Thingyan 2012 w Rangunie. fot. Życie w tropikach

Thingyan 2012 w Rangunie. fot. Życie w tropikach

Niektórzy zbyt rozentuzjazmowani młodzi chłopcy zostają złapani przez kobiety, które często są ich głównym celem. W zemście dziewczyny smarują twarze chłopaków smarem z garów po gotowaniu. Dziewczęta z tuzinami węży ogrodowych wymieniają tysiące litrów wody z przejeżdżającymi samochodami. Wielu imprezowiczów nosi ręczniki, aby zatrzymać strumień wody atakujący oczy i uszy. Imprezowiczki często używają ręcznika, aby nie wyglądać jak miss morkego podkoszulka w tym bądź co bądź konserwatywnym kraju. Żartownisie używają lodowatej wody prowokując dzikie krzyki i śmiech swoich ofiar. Pwè – uliczne teatrzyki z udziałem kukiełek, orkiestr, grup tanecznych, kabareciarzy, gwiazd filmowych i piosenkarzy z uwzględnieniem współczesnych birmańskich grup muzyki popularnej nie są rzadkością w trakcie festiwalu. Jeśli szukasz zabawy w połowie kwietnia, przyleć do Birmy!

Thingyan 2012 na plaży Ngapali. fot. Życie w tropikach

Thingyan 2012 na plaży Ngapali. fot. Życie w tropikach

Czwartego dnia zwanego a-tet nei Śakra wraca do niebios i jest to ostatni dzień festiwalu. Niektórzy polewają się wodą do późna krzycząc “Śakra czegoś zapomniał i po to wrócił”.

Wśród innych tradycji wchodzących w skład Thingyanu warto wspomnieć o mont lone yeibaw. Kleiste kulki ryżowe wypełnione cukrem palmowym wrzucane są do wody gotującej się w potężnym garze i serwowane, gdy tylko wypłyną na powierzchnię. Niektórzy żartownisie nadziewają kurtki ryżowe świeżymi papryczkami chili.

Ostatnim dniem festiwalu jest Nowy Rok. To czas, aby młodzi odwiedzili swoich rodziców i złożyli im hołd poprzez tradycyjną ofiarę z wody w naczyniu z terakoty i szamponu. Młodzi ludzie myją włosy starszym tradycyjną metodą z użyciem szamponu z fasoli i kory drzewnej. Wielu składa postanowienia noworoczne generalnie oscylujące wobec poprawy swojego zachowania i popełnianiu większej ilości dobrych uczynków w celu polepszenia swojej karmy.

Thingyan 2012 na plaży Ngapali. fot. Życie w tropikach

Thingyan 2012 na plaży Ngapali. fot. Życie w tropikach

Uwalnianie ryb jest kolejną tradycją dnia niezatartą przez upływający czas. Ryby złowione w jeziorach i rzekach są przetrzymywane w specjalnych dzbanach zanim zostaną z powrotem wypuszczone na wolność z modlitwą i życzeniem: “Uwalniam Cię raz, Ty uwolnisz mnie dziesięć razy”. W Nowy Rok ludzie ofiarowują także jedzenie w różnych miejscach. Wreszcie okres Thingyanu to także ulubiony czas na ceremonię inicjacji w tradycji buddyzmu Theravada. Młodzi chłopcy oddawani są do klasztorów, gdzie spędzają określoną ilość czasu ucząc się posłuszeństwa i studiując nauki Buddy. Ceremonia ta porównywalna jest do ceremonii wkroczenia w dorosłość w innych kulturach i religiach.

Thingyan 2012 na plaży Ngapali. fot. Życie w tropikach

Thingyan 2012 na plaży Ngapali. fot. Życie w tropikach

Thingyan to najważniejsze birmańskie święto. Znakomita większość biur, sklepów i firm jest zamknięta od około 10 do 20 kwietnia. Planując podróżowanie po kraju należy uwzględnić, że autokary, pociągi i samoloty są pełne na kilka dni przed i kilka dni po festiwalu. Polecana jest bardzo wczesna rezerwacja. W trakcie festiwalu jest tylko gorzej, gdyż większość pociągów i autobusów w ogóle nie kursuje – kierowcy także chcą mieć wolne.

Thingyan 2012 na plaży Ngapali. fot. Życie w tropikach

Thingyan 2012 na plaży Ngapali. fot. Życie w tropikach

Choć wszyscy mają nadzieję, że tak się nie stanie, tegoroczny Thingyan może być inny niż dotychczas. W związku z niedawnymi zamieszkami między buddystami a muzułmanami w wyniku których życie straciło kilkadziesiąt osób, conajmniej dwa razy tyle zostało rannych, a dach nad głową straciło kilka tysięcy, do większych miast ściągają policja i wojsko z innych regionów kraju. Popularna plotka w Rangunie głosi, że muzułmanie wezmą odwet na buddystach i zamiast wody do polewania będą używać… kwasu. Znajomi mi muzułmanie dementują plotkę dla odmiany mówiąc, że zamierzają zabarykadować się w domu w obawie przed pijanymi buddystami.

Mając nadzieję, że plotki okażą się jedynie plotkami, życzę Wam Szczęśliwego Nowego Roku!

Reklamy